II Amatorskie Regaty Windsurfingowe
o "Puchar Radia Kielce" - 1998r.
Wiało jak w Kieleckiem .....!
Kielce 5 września 1998r. godzina 6.30. Dzwoni budzik. Najpierw otwieram uszy i nasłuchuję, czy wieje - wieje ! Co za ulga dla organizatora - regaty odbędą się!! Kwadrans zajmuje mi zapakowanie na "cienkiego" dwóch desek, dwóch pędników i za chwilę już jestem na trasie wylotowej z Kielc do Staszowa (zalew Chańcza znajduje się ok. 45km od Kielc). Wiozę ze sobą sędziów regat: Tomasza Sadowskiego z Krakowa i Rajmunda Stasiewicza z Białegostoku - omawiamy jeszcze ostatnie szczegóły strategiczne startów. Warunki do regat tego dnia okazują się wymarzone: jasnobłękitne niebo bez jednej chmurki i południowy wiatr o sile 4-5 w skali B. Przy rozkładaniu "zaplecza regatowego" mija kolejna godzina. O 9.00 pojawiają się już pierwsi uczestnicy, ambitnie chcący się jeszcze trochę "rozpływać" przed zawodami. Nieoczekiwany problem pojawił się wraz z wędkarzami, których jedynie WOPR-owcy opiekujący się regatami byli w stanie skłonić do opuszczenia brzegu. Na szczęście wschodni brzeg Chańczy jest bardzo "pakowny" - szeroki i nie zadrzewiony, idealny do rozkładania żagli. Gdy liczba zawodników zaczęła dobijać do 40-tki nawet tu było już ciasno od samochodów, stoliczków i "osób towarzyszących". Gdy zamknęliśmy już listę zawodników "górale świętokrzyscy" okazali się w dużej mniejszości!. Przyjechali ludzie z wielu miast m.in. z Kielc, Lublina, Bytomia, Jasła, Krakowa, a nawet z Wołomina. Zawodnicy zostali podzieleni na dwie kategorie: deski mieczowe i deski bezmieczowe. Wśród 43 zawodników na starcie stanęły również dwie kobiety Grażyna Rupala z Tarnobrzega oraz Jadwiga Wichman z Krakowa (wielkie brawa za odwagę!).
Trasę pierwszego z 5-ciu wyścigów
komisja regatowa ustawiła jako course racing - niestety tuba nasędziowskiej łódce okazuje się
za cicha i połowa zawodników nie słyszy sygnału startowego. Po sporym
zamieszaniu na wodzie i na brzegu
decyduję wraz z sędziami by uznać ten wyścig za ważny (przecież to jest
tylko zabawa), ale wprowadzamy
pewne modernizacje - wzmacniamy sygnały startowe z tuby klaksonem samochodowym oraz zmieniamy
ustawienie trasy na "trójkąt". Ze względu na dużą liczbę
zawodników wydłużamy również linię
startu. Dla urozmaicenia trzeci wyścig ma inną trasę - po pierwszym i drugim
bardzo forsownym - ten jest
"krótki i szybki": start z plaży i dwa półwiatry (w końcu coś
dla żon i dziewczyn deskarzy). Faworyci wyłaniają
się już po pierwszym wyścigu (Marcin Pogoda z Lublina i Leszek Brzózka z
Bytomia), w drugim i trzecim
potwierdzając tylko swoją bardzo wysoką klasę. Po kilku spektakularnych
akrobacjach na wodzie stają się
też ulubieńcami publiczności.
W końcu ok. 14.00 mamy chwilę przerwy na gorący bigos i herbatę (jeszcze raz jako organizator przekonuje się, że jest to dobry pomysł w momencie, gdy cała infrastruktura gastronomiczna nad Chańczą jest już po sezonie nieczynna). Aby zbytnio nie forsować pełnych bigosu brzuchów czwarty start jest także z plaży, piąty natomiast już dla najwytrwalszych - trasa po “trójkącie”. Bezkonkurencyjnymi zwycięzcami regat zostają oczywiście Marcin i Leszek. Ale tak naprawdę nie ma przegranych, bo regaty to tylko pretekst do spotkania się i sprawdzenie swoich sił umiejętności, nauczenia się czegoś od innych, wymiany doświadczeń. Po oficjalnym ogłoszeniu wyników, rozdaniu pucharów i pamiątkowych dyplomów dla wszystkich uczestników - czas na pieczenie kiełbasek i plany na przyszłość.

Zawodnicy II Regat Windsurfingowych o "Puchar Radia Kielce" - Chańcza 1998r.