VII Amatorskie Regaty Windsurfingowe
o "Puchar WOPR w Kielcach" - 2003r.
Relacja Marcina Kurka:
Nie wiem dlaczego akurat mnie wybrał Janusz na recenzenta regat z roku 2003 ale cóż. Co tu dużo pisać. Przyjechałem z Rodzinką w sobotni ranek na umówione miejsce i co zobaczyłem ? Ano nic. Mowa oczywiście o wietrze. Nie wiem czy jakieś fatum wisi nad naszą imprezą albo może to Janusz czymś podpadł u Neptuna, że ten od dwóch lat odmawia nam przyjemności sprawdzenia naszych umiejętności regatowych w przyzwoitych wiatrowo warunkach. Całe szczęście, że jak to się mówi "nadzieja w narodzie nie ginie" i zawodnicy jak zwykle stawili się liczniej niż w roku poprzednim ( 89 uczestników). Cała impreza, jak zwykle wzorowo i sprawnie przygotowana, jest godna najwyższej oceny. Tak więc należy się liczyć że i w przyszłym roku koledzy deskarze z całej Polski nie zawiodą nas i przyjadą znowu w pierwsza sobotę września . Pierwsze biegi były nad wyraz spokojne aż do tego stopnia iż 2/3 zawodników nie było w stanie przekroczyć linii startu i nie była tu powodem zbyt duża ilość wypitego piwa. Po prostu totalna flauta. Około 13-tej owiany już "legendą" bigos, który zasponsorowało nam kieleckie SPOŁEM. Palce lizać. Po wyżerce następny bieg. Hura !!! Trochę zawiało. Płynę na boję zwrotną koło tamy na piątym czy szóstym miejscu. SUPER. I co ? Przy boi totalna cisza. Stanąłem jak nie powiem co i czekam na wiatr. Po paru minutach i przymusowych zwrotach coś się dzieje. No tak !!! Wiatr odkręcił o 180 stopni a moi konkurenci dostali go w prezencie i dojechali do mnie w oka mgnieniu. Wpłynąłem na boję jako 5 od początku a ominąłem ją jako 5 lecz od końca. To jakiś obłęd. Nareszcie koniec tej mordęgi. Rozdanie pucharów, losowanie nagród (super pomysł z tym samodzielnym wybieraniem) i ognisko. Do zobaczenia za rok !!!!!!! Może wreszcie tym razem się pościgamy....................:)